czwartek, 4 października 2012

Byłem gówniarzem, jestem bogiem, będę legendą

Byłem gówniarzem, kiedy Paktofonika była na szczycie. Wtedy słowa utworów z Kinematografii były przyswajane przeze mnie niejako nieświadomie, wyławiałem głównie wulgary. Dziś znacznie lepiej rozumiem przesłanie kawałka Jestem Bogiem, o którym mówią Rahim i Fokus, a które jest także utrwalane w filmie opartym na faktach z życia członków PFK - każdy ma w sobie siłę do zmieniania rzeczywistości, do realizacji własnych pragnień. Film znów napędził fame na Paktofonikę, a komentarze fanów nie pozostawiają złudzeń: Magik jest legendą, a Kinematografia artefaktem, który utrwalił go po wszech czasy. A skoro tak nieidealny Piotrek mógł zostać nieśmiertelnym, mocno wierząc w to, co robi to... czy nie każdy z nas ma na to takie same szanse?


    Kinematografia stała się dla mnie bardzo ważną płytą dopiero z perspektywy czasu. Kiedy miała swoją premierę, nie miałem pojęcia o istnieniu takiego zespołu jak Paktofonika, hip-hopu właściwie nie znałem, a samym słuchaczem byłem mało świadomym. Do dzisiaj w domu mogę znaleźć z tamtego okresu płyty Backstreet Boysów, kasety Michaela Jacksona czy jakieś Bravo Hits. A mimo wszystko, z przełomu wieków pamiętam najbardziej właśnie Kinematografię... W pierwszej klasie gimnazjum na zieloną szkołę ktoś wziął odtwarzacz CD i tę jedną, jedyną płytę. Po dniach pełnych szaleństw i beztroski słuchaliśmy jej do snu. Do ostatnich chwil świadomości. Nie wiedziałem nawet, że jeden z członków zespołu nie żyje. Wtedy po prostu chyba fajnie było znać utwory, w których jest dużo przekleństw. Jestem Bogiem wyrażało poniekąd naszą buntowniczą postawę.
    Każdy z nas lubi sobie czasami powspominać. Wracamy do fotografii, muzyki, pamiątek z dawnych lat. Przeszłość wydaje się sielankowa, nawet jeśli nie zawsze wtedy był to dla nas dobry czas. Jednym z moich małych wehikułów czasu jest właśnie płyta Paktofoniki. Ilekroć odtwarzana, przenosi mnie 10 lat wstecz. Do tych ludzi, do tych miejsc. Do czasów zielonej szkoły, kiedy jedyne zielsko, jakie tam przyjmowaliśmy, to zrywany i zjadany szczaw.

    Od tamtego czasu dużo się zmieniło, przyszła zajawka na hip hop, w tym i dokonania Paktofoniki. A kiedy pojawiły się wzmianki o filmie, kolejne informacje, fragmenty... ten apetyt rósł. Oczekiwania były olbrzymie i koniec końców zderzyły się ze ścianą. Bo film jest tylko dobry. Dopiero sceny w końcówce sprawiły, że mocniej wcisnąłem się w fotel. Siła oczekiwań była na tyle duża, że wszystko przedstawione w filmie odbierałem na zasadzie "dobra, dobra, ale czekam na więcej". Za to kiedy projekcja już się zakończyła, była ciemność, nostalgia i zamyślenie. A do opowiedzianej historii od tygodnia wciąż wracam myślami.
    Z kolei w internetach pojawiało się z czasem coraz więcej zarzutów pod adresem Jesteś Bogiem: że nie trzyma się faktów; że ktoś tam został źle przedstawiony, że w filmie jest mało akcji; że jest za bardzo rozciągnięty w czasie itd... Na to wszystko pojawiła się jedna odpowiedź: jest to film FABULARNY, choć w formie przypominający trochę dokument. I tyle hejterom i prawdziwym znawcom powinno wystarczyć. Mnie samego bardziej raziło to, że w filmie praktycznie pominięty jest temat narkotyków, alkoholu czy genezy powstania kawałka "Plus i Minus". Gdybym też nie wiedział, że Magik popełnił samobójstwo, to kompletnie zaskoczyłby mnie ten fragment filmu, gdyż w obrazie Leszka Dawida właściwie nic na to nie wskazuje. Wymyśliłem sobie, że będę jednak bronił reżysera, bo wszystkiemu "winni" są... Rahim i Fokus. To oni musieli zatwierdzić scenariusz, bez ich wsparcia i autoryzacji film nie odniósłby medialnego sukcesu. A wyobrażacie sobie, żeby 2/3 składu Paktofoniki zgodziło się na skupieniu głównej uwagi na tragedii Magika? Ten film w mojej opinii powstał tylko dlatego, że reżyser zrezygnował z kilku wątków, które decydowałyby o mniej pozytywnym odbiorze osoby Piotrka Łuszcza lub wręcz wypaczyłyby rzeczywistość. W trosce o to, żeby nie nadinterpretować historii wielkiego rapera, widownia staje się raczej obserwatorem niż podmiotem dochodzącym przyczyn i stawiającym hipotezy. Choć wydaje się, że obraz byłby dużo bardziej bliski prawdy, gdyby wskazać narkotyki jako powód ciągłego braku pieniędzy u Magika, a postępującą schizofrenię jako jeden z bodźców do popełnienia samobójstwa. Piotrek zresztą sam przyznał się Rahimowi, że na początku udawał chorobę, żeby uniknąć zaciągu do wojska, lecz potem "to nim zawładnęło".

    Największym plusem Jesteś Bogiem jest głębsza rozkmina, którą spowodował u mnie film Leszka Dawida. Przedstawiona historia Magika wręcz każe konfrontować ją z rzeczywistością w roku 2012. Nie da się ukryć, że Piotrek miał mnóstwo wad, wiele osób mogło go uważać za boga, a drugie tyle w ogóle nie pojmować. Ale to, co stworzył razem z Rahimem i Fokusem, było bezdyskusyjnie ponadczasowe. Śmierć, brutalnie mówiąc, "zrobiła swoje", a film do tego uwydatnia pracę Magika i jego dążenie do celu. Chłopak pokazał, że nawet będąc człowiekiem trudnym, niezrozumiałym, można zostawić po sobie coś, co dla wielu będzie kultowe. W swojej opinii Magik mógł być bogiem, natomiast w opinii wielu ludzi - jest legendą.
    Historia o tyle inspirująca, o ile potrafimy wyciągnąć z niej coś dla siebie. Jesteś w stanie równie bezkompromisowo jak Magik dążyć do swoich marzeń? Jeśli nie oczekujesz od swojego życia, żeby było legendarne, to... może okazać się miałkie. Niskie oczekiwania oznaczają niski standard życia. Dlatego pieprzyć skromność, pieprzyć konwenanse. Żyjmy jak bogowie i umierajmy jako żywe legendy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz