wtorek, 16 października 2012

Zabij poniedziałkowy marazm, with Dexter Morgan

Jeśli narzekasz na poniedziałki, to prawdopodobnie znajdujesz się w gronie 95% ludzi w naszym kraju, którzy nie robią tego, co powinni (nie ta praca, studia..). Pogratulować. Nie zawsze natomiast można w każdym momencie ten stan rzeczy zmienić, dlatego trzeba sobie inaczej umilać "wstrętne" początki tygodnia. Czasem wystarczy zmienić jedną, najmniejszą rzecz. Znaleźć coś, co będzie sprawiało, że warto wstać z łóżka, że na ten dzień będzie się wręcz niecierpliwie czekać. Moje wszystkie wątpliwości co do zajebistości poniedziałków zabija ostatnio Dexter Morgan.


Nie ogarniam was, ludzie. Czy zamiast wciąż czekać do tego magicznego weekendu, nie lepiej codziennie po dniu spędzonym w pracy lub na studiach ustawić sobie coś ekscytującego, co będzie kazało uznać cały dzień za przynajmniej wyjątkowy, jeśli nawet nie przełomowy w waszym życiu? Ja dochodziłem 24 lata do tego, aż w końcu zrozumiałem i zacząłem wprowadzać w życie: to właśnie małe przyjemności budują wspaniałość życia. Spotkanie z dobrym znajomym, skok na bungee, koncert ulubionej kapeli, 1,5 godziny warsztatów z tańca czy gotowania... nie muszę wam mówić, co lubicie, bo przecież to wiecie. Wiadomo, że niektórych ucieszy obejrzenie tysięczny raz gangnam style czy przelatujący motylek, ja z kolei mówię o ustaleniu sobie (najlepiej na stałe) czynności, która będzie wam malowała banana na twarzy na dłużej niż 2 minuty. Tradycję sprawiającą nieopisaną przyjemność.


Moja poniedziałkowa tradycja spadła na mnie dosyć nieoczekiwanie. Nazywa się Dexter i lubi zabijać. I robi to dość regularnie, bo co tydzień - za oceanem emitowany jest obecnie już siódmy sezon przygód tego przeuroczego mordercy. Zatem i ja co tydzień, w poniedziałkowe wieczory, kiedy odcinki i napisy są już dostępne, siadam do oglądania. Dexter dla przeciętnej osoby w Miami jest miłym, dobrze ubranym gościem, część pewnie widziała go kiedyś na miejscu zbrodni w charakterze specjalisty. Dla kolegów z wydziału zabójstw jest analitykiem badającym ślady po krwi. Dla swojej siostry jest przede wszystkim bratem, przyjacielem, oparciem. Natomiast widzowie mogą zobaczyć znacznie więcej. Przeżywają jego mroczny sekret razem z nim. Fenomenem serialu jest chyba właśnie to dogłębne wniknięcie w psychikę głównego bohatera, który zarówno siebie, jak i wszystkich oglądających przekonuje o słuszności swoich działań. Na wszystkie bezwzględne mordy, rytuały i kłamstwa ma uzasadnienie, swój kodeks. Jego sekret jest przerażający, ale i taki... ludzki.

Dlaczego ten serial tak mocno przyciąga co sezon przed monitory? Oprócz świetnie zbudowanej postaci Dextera i jego kultowych, wewnętrznych monologów jest też całe grono postaci, które próbowały go zrozumieć, wykończyć lub też obu tych rzeczy po kolei. Jednak na końcu Dex zawsze zostaje sam. Otoczony w pracy przez detektywów, zmuszony przez swoją mroczną naturę do zabijania. Co sezon czekamy aż powinie mu się noga, aż ktoś podejmie trop i zagrozi ujawnieniem sekretu Dextera, aby potem obserwować, jak nasz bohater zepchnięty nad krawędź radzi sobie z przeszkodami. Często płaci za wolność i wewnętrzny spokój wysoką cenę, jaką my zawsze balibyśmy się zapłacić. Ale on to zniesie. Nie jest może idealnym mrocznym rycerzem, ale jego mroczny pasażer nadaje serialowi unikatowego charakteru. A obecny, siódmy sezon co chwilę udowadnia, że warto było czekać na ponowne wkroczenie w głowę i świat Dextera Morgana.

Weź przykład z Felixa, nawet jeśli to fake

No dobra, na początku mówiłem o znalezieniu sobie wyjątkowej rzeczy, która nada danemu dniu istotności, a potem przytaczam jako przykład serial? Liczę na to, że każdy w tej filozofii znajdzie drogę dla siebie. Jednych nie ogranicza nikt i nic i mają możliwości, żeby o północy wdrapać się na dach wieżowca i oglądać panoramę miasta, inni natomiast mają dosłownie godzinę wolnego i w tym czasie muszą szukać leku na całe zło. Ważne, żeby nie rezygnować z mniejszych i większych przyjemności, próbować nowych, nieznanych rzeczy i upychać tego wszystkiego jak najwięcej w planie dnia (i to nie tylko w poniedziałki). Jeśli nie teraz, to kiedy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz