Przez chwilę mnie nie było, przez chwilę nie pisałem, przez dłuższą chwilę próbowałem pogodzić prowadzenie bloga z barwną rzeczywistością pożerającą większość czasu każdego dnia. Czy ta walka już się skończyła i wreszcie wszystkie puzzle będą do siebie pasowały, układając się w piękny obrazek? Cholera, nie wiem :) Ale wiem za to, że wciąż tu jesteście i czekacie na nowe wpisy. I przypominacie mi się regularnie różnymi kanałami. I motywujecie. I także dzięki Wam piszę. Zatem teraz będzie okazja, żeby się odrobinę zrewanżować, dając Wam szansę wygrania świetnej nagrody. Gotowi? To jedziemy do Gdańska!
poniedziałek, 2 września 2013
sobota, 31 sierpnia 2013
6 powodów, dlaczego nie warto być blogerem (na podstawie Morskiej Ferajny)
Jeśli myślisz, że bycie blogerem to taka prosta sprawa, to znaczy, że niewiele wiesz, a i pewnie nigdy tego nie robiłeś. Tak naprawdę jest to czasem niewiele łatwiejsze od tłumaczenia chińskiego na łaciński - w końcu bloger musi obrazki w głowie przełożyć na pięknie brzmiące słowa wzbudzające zachwyt internautów. Ale blogowanie ma znacznie więcej cieni. Opowiem Ci to na przykładzie pewnej kolonii. Byłeś na Morskiej Ferajnie? No właśnie, a ja... znam kogoś, kto był i opowiedział mi to i owo. Wiesz, skąd przyjechali blogerzy do Gdańska?
sobota, 3 sierpnia 2013
Jak branża sama sobie robiła burgery...
Zawsze fascynowało mnie, gdy na filmach bohaterowie wybierali się do miejsc, gdzie ludzie w większej grupie uczą się przyrządzać pyszne, zupełnie nowe dla nich dania. Był w tym świetny element społecznościowy, gdyż przy okazji poznawali innych zakręconych na punkcie gotowania albo zwyczajnie bardzo otwartych na nowe, pyszne doznania. Swego czasu zdarzyło mi się uczestniczyć w podobnym evencie kulinarnym, dlatego nie musiałem się nawet zastanawiać, gdy otrzymałem na facebooku zaproszenie na wspólną produkcjo-konsumpcję burgerów. Czym jeszcze skusili mnie organizatorzy? Obietnicą obecności ludzi z branży marketingowej. Nie trzeba było się martwić, że będzie sztywno i że zabraknie nam tematów do rozmów. Jedyne, czego mi zabrakło, to miejsca na czwartego burgera tego dnia.
środa, 24 lipca 2013
Zakupy społecznościowe: jaki tablet powinieneś kupić? Taki, jaki chcesz.
Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu kupić drogą, zacną elektronikę z kilkunastoma znajomymi. Każdy z nich doradza Ci, jaki sprzęt dobrać. Oczywiście każdy poleca co innego. I tak przemierzasz sklep z tabunem ludzi, ciągnących się za Tobą, próbując wyłapać z tego całego bełkotu tę jedną złotą poradę, która pomoże Ci w wyborze. Brzmi kosmicznie? W social mediach to norma. Ale mimo to zapytałem na facebooku, który tablet jest hot i jego zakup nie pożre całej pensji. I, uwaga, spoiler: ta historia skończyła się happyendem - dopasowani z moim tabletem jesteśmy perfekcyjnie i obyśmy żyli razem długo i szczęśliwie.
piątek, 28 czerwca 2013
Facebookowa ewolucja za kratkami #hashtagi
Facebook pokazał kilka razy, że nie każdą funkcjonalność
sobota, 15 czerwca 2013
Budapeszt fajny jeszt
Kiedy moje ciało zostanie już przerobione na popiół, to chciałbym, żeby któryś z dziedziców mojej fortuny odbył podróż w celu rozrzucenia prochów w wielu miejscach na świecie. I o ile pewnie połowę zakopie pod Estadio Santiago Bernabeu, a znaczną część puści z tarasu Pałacu Kultury, to jedna szczypta wyląduje na pewno w Budapeszcie. Na cześć miast, które mnie niesamowicie pozytywnie zaskoczyły w życiu i do których co jakiś czas po prostu trzeba wrócić. Prawdopodobnie jeszcze nawet nie wiesz, jak bardzo lubisz to miasto. Ja nie wiedziałem.
środa, 22 maja 2013
Praca marzeń - checked!
Poniedziałek rano, ale nie wstaję wkurwiony. Przede wszystkim dlatego, że nie jest to 6 rano, a 7:30, więc nie jestem niewyspany. A po drugie... przecież lubię moją pracę. Kilka miesięcy temu po prostu ubzdurałem sobie, że będę żył z wymyślania pomysłów. Dziś żyję! I to szczęśliwie, na przekór całemu wiecznie narzekającemu narodowi, który spodziewa się, że od beznadziejnej roboty uratuje ich skreślenie sześciu magicznych liczb.
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Zakochaj się na wiosnę... w sobie
Tak bardzo chcieliśmy się wszyscy obudzić z zimowego letargu. Po solidnych kilku miesiącach snu z zaślepkami na oczach, teraz wreszcie wszystko widzimy i świat przeżywamy jakby mocniej. Cieszymy się z nawet najmniejszych promieni słońca na twarzy. Czynimy przeambitne plany wakacyjne. Kończymy z oglądaniem Gry o Tron, bo ile można na ten śnieg patrzeć. My, faceci, zrzucamy puchowe kurtki, dziewczyny zrzucają prawie wszystko. Znów można oglądać cudownie odkryte dekolty i nogi ubrane tylko w kuse spódniczki. Rozkwitamy, piękniejemy. Cały świat przy tym wmawia nam, że nie ma lepszej pory do zakochiwania się niż wiosna... Ale mało kto mówi, żeby zacząć od osoby, która jest najważniejsza w naszym życiu - siebie!
niedziela, 14 kwietnia 2013
Twoje życie może być jak księżyc - w pełni
W ciągu swojego niezbyt długiego, intensywnego życia, udało mi się wymarzyć setki sposobów, jak mogłoby potoczyć się moje życie. Czy grałbym w piłkę w Madrycie, robił internety i PR w Londynie, tańczył w teatrze gdzieś w środku Francji, czy też prowadził agencję koncertową oraz reprezentował kilka ważnych zespołów rockowych w Stanach... Jest tyle możliwości, żeby w kozackim stylu zarabiać na życie i czerpać z tego nieziemską satysfakcję, że należałoby to rozrzucić na kilka kolejnych wcieleń lub szukać sposobu na nieśmiertelność. Albo zrealizować plan, który jest na tyle nadzwyczajny, że mógłby się sprawdzić tylko w filmie.
środa, 10 kwietnia 2013
Bądź w mniejszości
"Rusz dupę" - w tych dwóch żołnierskich słowach znajduje się mocno zagęszczona mądrość życiowa i jedyny skuteczny przepis na sukces w każdej dziedzinie. Powiesz, że przepis na sukces nie istnieje. Ja odpowiem natomiast, że znam składniki, których trzeba użyć. Co więcej, Ty też je znasz. Ale boisz się przełamać strach przed nieznanym, więc nigdy tego sukcesu nie osiągniesz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









